O końcu świata i energii wielkiego wybuchu

Dziś będzie krótko, bo chyba sama nie ogarniam ogromu i zakresu tego, o czym mówiłam na ostatniej piątkowej „wielkiej lekcji”. Zasygnalizuję więc tylko, co mniej więcej robiliśmy.
Pomogła mi to wszystko uporządkować i trzymać w ryzach podczas gadania prezentacja w power poincie (pierwszy raz taka forma!), którą zrobiłam nie bez kozery. Chciałam mimochodem pokazać niechcącym uczyć się power poita dzieciom, do czego można go wykorzystać, i jak on w ogóle wygląda (spodobał im się, zwłaszcza fantazyjne przejścia między slajdami 😉 .

Jako bardzo istotny do uświadomienia uczniom temat przyszedł mi do głowy problem prognozowanego kryzysu cywilizacyjnego wywołanego postępującymi zmianami klimatycznymi. Parę tygodni temu jakoś mocno mnie on poruszył pod wpływem różnych lektur i teraz doczekał się werbalizacji i realizacji w szkole.

A ponieważ lubię szerokie ujęcia zagadnień, długie łańcuchy przyczynowo-skutkowe, zaczęłam od samego początku świata – od wielkiego wybuchu i prawa zachowania energii.
Wszystko po to, żeby dojść do wyjaśnienia, jak zdeponowana dawno, dawno temu głęboko pod powierzchnią ziemi w paliwach kopalnych energia od początku epoki przemysłowej jest przez ludzi wyciągana z ukrycia, uwalniana i zmieniana w potworne ilości gazów cieplarnianych.
Po drodze była budowa atomu, modele cząsteczek różnych związków, szczególnie potrzebnych nam do zrozumienia całości dwutlenku węgla i metanu. Dzieci układały je same z klocków i były tym mocne zafrapowane.

Następnie pokazałam na grafie, jak działa efekt cieplarniany. Wytłumaczyłam topnienie Arktyki i uwalnianie się z wiecznej zmarzliny dodatkowego metanu.
Po czym wyjaśniłam, jak to zjawisko wpływa na Ziemię i jej atmosferę, a to z kolei – jak oddziałuje na żyjących na planecie ludzi – od strony biologicznej i społecznej.
Było zatem o migracjach, o tym, jak „żyzny półksiężyc” (który dzieci dobrze już znają z poprzednich lekcji) zamienił się z czasem w jałowy półksiężyc, i dlaczego. W tym kontekście opowiedziałam o wojnie w Syrii – pierwszej wojnie klimatycznej, o uchodźcach.

Na końcu segregowaliśmy wyciągane z wielkiego pudła przedmioty na te sprzyjające dalszym zmianom klimatu i te, których używanie pomaga te zmiany hamować. Na koniec dzieci tworzyły listę działań, które same mogą na co dzień podejmować na rzecz zahamowania dalszego podgrzewania Ziemi.
Przy okazji obrzydziłam paliwa kopalne, mięso produkowane na skalę przemysłową. Zobiektywizowałam kwestię migracji i uchodźców. Myślę, że to sporo ważnych spraw.
Bardzo brakuje mi w szkole poruszania różnych ważnych aktualnych, gorących kwestii, bycia na bieżąco.

Podczas lekcji zauważyłam, że dzieci są bardzo zainteresowane makro- i mikrokosmosem. Wiem już zatem mniej więcej, gdzie będę szukać tematów na kolejne lekcje. Tylko że z edukacją językową chyba nie będą one miały wiele wspólnego ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *