Nowy rok szkolny

Lubię początki. Mimo że jest w nich dużo niewiadomych, trochę w związku z tym niepokoju, trochę szukania po omacku, zaczynania znowu od zera. Ale równocześnie pojawia się też sporo otwartości, potencjału, który się może skanalizować w najrozmaitszych kierunkach, ciekawości, ekscytacji, nadziei.
Zaczynam nowy rok szkolny z czwartakami – świeżynkami, które wyszły prosto z tzw. edukacji wczesnoszkolnej i nie miały jeszcze takiego przedmiotu jak język polski. Zaczynam więc od wyczucia i rozpoznania klimatów. Pierwszy tydzień w naszej szkole jest integracyjny, nie ma stricte zajęć przedmiotowych. Wykorzystuję zatem ten czas na przeprowadzenie na własny użytek miniankiet. Dowiaduję się dzięki nim, że polski kojarzy się uczniom (głównie dziewięciolatkom) w pierwszej kolejności z ortografią. Milion takich odpowiedzi i zawsze na pierwszym miejscu (często z dodatkową informacją: „nie cierpię dyktand”, „boję się dyktand”). Na kolejnej pozycji czasem pojawia się gramatyka. Czasem litery. Pisanie. Z rzadka tylko czytanie, książki (a przy okazji dowiaduję się, że wielu z nich uwielbia czytanie i jest już nieźle wyrobionymi czytelnikami).
Po tym szybkim przeglądzie opinii już wiem, że chciałabym odwrócić trendy, skierować na trochę inne tory. Zdecydowanie nieortograficzne. Wierzę, że ortografia będzie nam się prawie sama przy okazji klarować, doskonalić i że nie musi być wcale w centrum uwagi.
Sama sobie zadaję kluczowe pytanie: co w takim razie według mnie ma być celem naszej pracy w tym roku? I w kolejnych latach? Odpowiedź, która mi przychodzi do głowy, daje dużo spokoju, poczucia sensu i prawdziwej motywacji do pracy. Chciałabym mianowicie, żeby te zajęcia pomagały dzieciom po pierwsze coraz bardziej świadomie i coraz sprawniej, precyzyjniej się komunikować – i słuchać, i mówić, pisać, i czytać. Po drugie stawać się coraz bardziej świadomymi uczestnikami kultury. Nie tylko jej biernymi odbiorcami. Pełnoprawnymi uczestnikami. I tak postawione cele na razie mi wystarczą. Jestem do nich tak głęboko przekonana, że one same z siebie dają mi impuls do wymyślania sposobów ich realizacji, do dzielenia się, szukania inspiracji i inspirowania. Czuję, że to zwyczajnie bardzo lubię i tyle mi tylko potrzeba, żeby się zabrać do pracy.
Zatem rok szkolny uważam za otwarty. Quod felix, faustum fortunatumque sit.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *