Podstawa programowa z trochę innej strony

Ha! Uwielbiam taki moment, kiedy ni z tego z owego, w reakcji na bieżące zdarzenia, w interakcji z dziećmi i ich pomysłami, zaskakuje mi nagle jakiś model edukacyjny i układa mi się w głowie, jak będę przez najbliższy czas podawać dzieciom mniej więcej to, co mają w podstawie programowej. 

Chcę zacząć od wyklarowania – nie tylko dzieciom, sobie też – co to właściwie jest ten język, skąd i kiedy się wziął. Co nam takiego dał? Jakie ma moce? A moce są ogromne i magiczne, bo dzięki mowie i komunikacji, jaka się na jej bazie rozwinęła, nasz gatunek zdobył bezprecedensową dominację na Ziemi. Język – narzędzie potężne, dobroczynne i niebezpieczne. Czy już samo to nie motywuje do jego poznawania i zgłębiania? 

Co takiego niesamowitego jest w tym naszym języku, co go tak ogromnie różni od języków wszystkich innych zwierząt?  

Mam materiał dotyczący tego zagadnienia, który starczy mi na trzy prezentacje. Po pierwszej z nich otrzymuję coś bardzo cennego: intuicje dzieci, zgodnie z którymi: na początku „ludzie nie mówili słów, tylko wydawali różne dziwne niezrozumiałe dźwięki”, „mówili w niezrozumiałym języku, jak małe dzieci”, „nazywali zwierzęta różnymi dziwnymi dźwiękami”, „dawno temu, przed naszą erą ludzie mówili jakimś jednym wspólnym językiem, takim, że nawet nie wiedzieli, jak on się nazywa”. 

Mnóstwo ciekawych wątków do pociągnięcia na kolejnych zajęciach.

Myśląc o tym, błyskawicznie układa mi się cały plan działania na kolejne tygodnie. Zajmujemy się tym, jak powstała mowa. Będziemy się zatem na razie poruszać wyłącznie w obszarze języka mówionego. Przy okazji dowiemy się, co to jest głoska (to nakazuje podstawa programowa), bez pisania. Poznamy głoski jako dźwiękowe klocki, których buduje się słowa i kolejne bardziej złożone struktury. Następnie zabierzemy się za również podyktowane przez PP baśnie jako przykład sztuki oralnej. Zrobimy sobie maraton pięknego opowiadania baśni. Koniecznie opowiadania. Czytanie i literackie wersje baśni będą dopiero w drugiej kolejności. Na podstawie mnóstwa opowieści, które poznamy, zrobimy sobie cechy gatunkowe baśni. Póżniej omówimy intertekstualną w stosunku do baśni obowiązkową „Akademię Pana Kleksa”. W międzyczasie zrobimy montessoriańską wielką lekcję o narodzinach liter i znów poznamy mechanizmy, które doprowadziły do wypracowania kolejnego niesamowitego „wynalazku” – pisma. Rozpracujemy konsekwencje, które z tego wyniknęły wyniknęły. Zrobimy wszystko, co PP każe, na temat liter, alfabet itp. Pooglądamy różne alfabety. Ogarniemy teraz różnicę między głoską a literą (PP), zrobimy wszystkie te szkolne ćwiczenia tego dotyczące. I wtedy już będziemy w samym środku, na całego będziemy się zajmować językiem polskim, wiedząc mniej więcej, po co i dlaczego to robimy, co nam to może dać. Mam już gotowy materiał do zapoznania się ze stylami użytkowymi i ćwiczenia ich na rozmaite sposoby. Czuję, że starczy nam do końca roku szkolnego. 

Zatem – do dzieła! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *