Tak zwany kanon lektur

Przy okazji matury – jak zwykle – odżywa dyskusja o kanonie lektur. W moim odczuciu chodzi tu jednak o coś więcej niż lista książek do przeczytania, omówienia i zaliczenia w szkole. Chodzi o pewien model kulturowy, który tym kanonem się wpaja dzieciom i przez to w ogóle o zbiorową (narodową??) mentalność, świadomość, wyobraźnię. Ten szkolny model, który często bezrefleksyjnie absorbujemy, tak naprawdę nas kształtuje. Nasze przekonania, sposoby myślenia. I także zakreśla jakiś horyzont, granicę, w obrębie której się poruszamy swoimi myślami. Im ona ciaśniejsza, tym mniej się poruszamy, mniej mamy przestrzeni, mniej wyobraźni, mniej dopuszczamy możliwości, rozwiązań, paradygmatów…
Przy okazji matur zwykle się rozpoczyna dyskusja, czy naprawdę znowu powinni być Chłopi, Lalka, Dziady
Ale tu nie do końca o to chodzi. Albo: w ogóle nie o to chodzi.
Chłopi, Lalka i Dziady to teksty arcywybitne. Nic przeciwko nim nie mam. Mam jednak wiele przeciw sztywności kanonu, ograniczeniu horyzontów do tzw. kanonu. Już samo czytanie tych książek bez uwzględnienia przestrzeni intertekstualnej, szerokiego kontekstu kulturowego, czytanie ich jako nośnika pewnej zamkniętej listy zagadnień, często o silnym zabarwieniu ideologicznym, sprawia, że wiele z nich nie wyniesiemy, nie skorzystamy z ich ideowej ani artystycznej nośności. Utkniemy na mieliźnie. Już sama masowa produkcja streszczeń jest niezaprzeczalnym znakiem tej mielizny.
Dajmy może czasem tym dziełom trochę odpocząć. Zauważmy, że są też inne literatury, inne spojrzenia, punkty widzenia, konwencje, tematy i zagadnienia do dyskutowania. Skonfrontujmy. Posłuchajmy, jak teksty ze sobą gadają, spierają się albo współbrzmią. Jak posłuchamy, o czym gadają najczęściej, najbardziej natarczywie, to się dowiemy, co dla ludzi tak naprawdę jest najważniejsze i co ciągle wraca w ich przemyśleniach, dysputach. Może przy okazji odkryjemy, co dla nas samych ważne?

Nie mam teraz mocy, żeby się zastanawiać nad lekturami licealnymi.
Ale mam do nieustannego mielenia na co dzień kwestię lektur dla podstawówki. W tym roku: dla dziewięcio-, dziesięciolatków.
Kanon mi w tym wiele nie pomaga. Nie dzięki kanonowi przeżyliśmy z dzieciakami największe nasze tegoroczne literackie zachwyty i odkrycia. Z kanonu chwyciła u nas i zrobiła na dzieciach wrażenie jedynie Narnia – Lew, czarownica i stara szafa (czyli jednak literatura powszechna…). Prawdziwe literackie olśnienie, mnóstwo wzruszeń, odkryć, radości z odszyfrowywania wielkich kulturowych kontekstów, alegorii… To była prawdziwa przygoda.
Reszta nie. Reszta była „taka sobie”. Letnia. Bez szału. Niewiele wnosząca. Obowiązkowy Kajko i Kokosz trochę nam może pomógł w dyskutowaniu o intertekstualności, ale tylko dlatego, że prócz niego przeczytaliśmy jeszcze Asterixa i Obelixa, przynieśliśmy na zajęcia masę innych komiksów i poszliśmy na wystawę komiksu, dzięki czemu stworzyliśmy sobie szeroki kontekst, wpuściliśmy w te lekturowe dyskusje więcej powietrza, daliśmy sobie szerszą przestrzeń do rozważań…

Książki, które nas w tym roku naprawdę porwały, pochodziły spoza kanonu. Były to Muminki – które nas prowadziły od martwego, znieruchomiałego zimowego pejzażu do różnych symbolicznych jego znaczeń, internalizacji w nastrojach bohaterów, które pokazywały, jak zacierają się granice między prozą a poezją. Dzieci odkryły, że w tym tekście – tak jak w wierszach! naprawdę! – jest mnóstwo epitetów, porównań i że może całość tego świata to taka wielka metafora?
Była Baśń zimowa A. Kacyzne – która zachwyciła nas finezją języka, obrazowania, olśniła szkatułkową strukturą, wciągnęła odkrywaniem gry znanymi już nieźle baśniowymi konwencjami, a nade wszystko wywołała dużo buntu, niezgody – na różne aspekty baśniowych stereotypów. Wzbudziła mnóstwo emocji i zostawiła dzieci w wielkim osłupieniu, z mnóstwem pytań, które pewnie jeszcze długo będą do nich wracać.
Były fragmenty Niekończącej się historii M. Ende – które nas wciągnęły w tajemniczy świat ksiąg, pokazały świat jako wielką księgę, przedstawiły, jak narrator (i czytelnik!) kreują swoje światy, na czym ten proces polega, jak każdy z nas może zostać takim narratorem. Teraz narrator jest już dla dzieci nie abstrakcją, ale całkiem bliską, zrozumiałą postacią. Wiedzą, gdzie i jak go szukać, co od niego zależy, jakie ma środki do kreowania swojej rzeczywistości.
Fragmenty Paxa S. Pennypacker. Prowadziły nas przez meandry komunikacji niewerbalnej, tak subtelne i jednocześnie dotkliwe, że aż dech zapierało, a dzieci słuchały w napiętym oczekiwaniu i czymś w rodzaju trwogi… czy uda się porozumieć? skomunikować? Bo to sprawy niemal życia i śmierci.
A ostatnio było Nagle w głębi lasu A. Oza – nasza dyżurna lektura od kilku tygodni. Zwykle czytamy ją po głównym bloku zajęć, po spacerze i obiedzie. Odpoczywamy przy tym. Dzieci są wyczerpane po połowie dnia intensywnej pracy. Widać to dopiero, kiedy się kładą na dywanie, milkną, nieruchomieją i wsiąkają w słuchanie. To książka, w której niemal „nic się nie dzieje” – jak orzekli uczniowie – a jednak wędrówka po samych tworzonych w niej nastrojach zapiera dech w piersi i każe wstrzymać oddech w oczekiwaniu na to, co dalej… Jaki cudem? – skoro nic się nie dzieje??? Czysta liryka najwyższych lotów. Zatrzymaliśmy się ostatnio na ogrodzie Nehiego i wyciągnęliśmy ten fragment z popołudniowego czytania na przedpołudniowe zajęcia z literatury. Czytaliśmy raz jeszcze, dokładnie, oszałamiający feerią barw, zapachów, dźwięków, gry światła opis ogrodu, a następnie fragment o samotności Nehiego w ogrodzie. Oglądaliśmy różne ogrody Moneta. I realną rozkwitającą przyrodę w czasie naszych codziennych spacerów. Słuchaliśmy Wiosny Vivaldiego, żeby się dowiedzieć, jak brzmią tryle i w ogóle co to takiego. Następnie czytaliśmy (i oglądaliśmy na niesamowitych ilustracjach S. Blocha) opis Edenu w Księgi Rodzaju, z Biblii. Wielkich opowieści Starego Testamentu. Czytaliśmy o samotności Adama w ogrodzie. Teksty tak bardzo różne i jednocześnie tak podobne. Dzieci, wraz z archetypem ogrodu, po raz kolejny odkryły sens literatury – niemilknący dialog tekstów. Nieustanne powroty do rzeczy najważniejszych, do najistotniejszych pytań, poszukiwań. Zobaczyły, że ta wielka księga to niewyczerpane źródło ważnych dla ludzkości tematów, których powroty jeszcze nie raz będziemy śledzić w literaturze, w całej sztuce. Uczniowie poprosili, żeby im te Wielkie opowieści zostawić w szkole, bo chcą więcej.
Teraz będziemy jeszcze czytać – na zakończenie roku szkolnego – Tajemniczy ogród (jest do wyboru na liście lektur uzupełniających).

I tyle.
Do tego na co dzień dużo wierszy, w których to wszystko się zanurza i przenika. W tym roku dominuje Jonanna Kulmowa, bo się nią osobiście zachwyciłam :).
Wystarczy kilka tekstów, fragmentów. Bo nad jednym można posiedzieć długo. Nie chodzi o zrealizowanie żelaznej listy zagadnień, omówionych później w streszczeniach i opakowanych na gotowo do wykorzystania na maturze ;). Chodzi raczej o poobserwowanie, co dzieci w danym tekście zainteresowało, poruszyło, co przykuło ich uwagę i o pociągnięcie tych tematów – tak długo, jak długo uczniowie będą tego potrzebowali, dopóki nie wysyci się ich zapotrzebowanie na dany tekst. Prawdziwe czytanie uwzględnia czytelnika – jego aktualną wrażliwość, doświadczenie, przygotowanie. Dlatego myślenie kanonami jest w pewnym sensie myśleniem życzeniowym i fikcyjnym. Wciskaniem uczniom zainteresowań na siłę. A to zdecydowanie zabija literaturę. Lalka czy Chłopi tak potraktowani obracają się tylko Chłopów-instant, w listę zagadnień i ich stereotypowych, mielonych od dziesięcioleci rozwiązań. Bleeee.

O coś takiego mi chodzi, kiedy myślę o przewietrzeniu kanonu. O pójście za intuicją – swoją i uczniów – o swobodę w wyborze omawianych w szkole tekstów. O wyjście naprzeciw aktualnym zainteresowaniom dzieci, temu, co je na moment porwie, zainspiruje. Żeby tego nie marnować, bo czuję, że to coś niesamowicie cennego. Bez tego całe czytanie jest tylko przymusem i czytelniczą fikcją.
A w kanonie nie ma miejsca na żadne takie fanaberie… Kanon zamyka i ogranicza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *